czwartek, 22 grudnia 2011

Książeczka o RPG

Dostałam wczoraj wydrukowaną książkę mojego projektu, która ma dostarczać porad i inspiracji graczom (i mistrzom gry). Jej autorem jest Ole Peder, którego możecie kojarzyć z Miasta Itry. Tekst można przeczytać za darmo na stronie zinu Imagonem, pobrać w for­macie pdf (w przaśnym a5) albo zamówić wydruk (w ele­ganckim kwadracie) z Lulu (linki na stronie Imagonemu). Ćwicz swój norweski i czytaj o erpegach!



(Przepraszam za jakość zdjęcia. Nie zdążyłam dziś na światło dzienne.)

To był mój pierwszy kontakt z Lulu.com nie jako klienta, ale jako detepowca. Wcze­śniej zdarzyło mi się zamawiać stamtąd gry. Wszystkie książki miały wady, jakie pociąga za sobą druk cyfrowy (z wyginającą się okładką na czele), a do tego dru­ko­wane były na wybitnie paskudnym papierze offsetowym o dosyć niskiej gra­ma­turze. Dlatego zaskoczyło mnie, kiedy dostałam wydruk Den lille boka na miłym w do­tyku, kremowym papierze.

Pewnym kłopotem związanym z publikowaniem na Lulu jest ograniczony wybór for­ma­tów. Nie powinnam narzekać — 15 formatów do wyboru, szycie, klejenie, oprawa twarda i miękka, a nawet z obwolutą. Problem polega na tym, że nie wszystkie kom­bi­nacje działają. Próbowałam uniknąć klejenia, bo moje do­świa­d­cze­nia mówią, że klej z Lulu nie trzyma, ale ostatecznie okazało się, że dla wybranego formatu to je­dy­na opcja. Pozostaje mieć nadzieję, że poprawił się nie tylko papier, ale i jakość kleju.

Największą dziwnością było jednak dla mnie wymaganie przygotowania okładki w for­macie png. Proszę, niech mnie ktoś bardziej doświadczony oświeci, czy to jest normalne? Nigdy nie zdarzyło mi się przygotowywać żadnego pliku do druku w png. Pdf, tiff, eps — owszem. Ostatecznie jakoś się jednak udało i książka jest. Do­dat­ko­wa rzecz, którą muszę dopakować do mojego kufra, który i tak pęka już w szwach. Mam nadzieję, że uda mi się jakoś odprawić jutro bagaż.

3 komentarze:

  1. Calluna! Onomnom, ładniutkie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :)
    Owszem, Calluna. Szarpnęłam się nawet i kupiłam sansa, zapłacono mi bowiem w koronach norweskich. Po świętach zapraszam do obejrzenia na żywo, jestem pieruńsko dumna z tego, jak mi się udało zrobić dodatkowe ramki z tekstem pobocznym.

    OdpowiedzUsuń
  3. O, to ja bardzo chętnie zmacam, kremowy papier zachęca. Spokojnej podróży jutro i do zobaczenia po świętach (niemogęsiędoczekać, ranyrany!).

    OdpowiedzUsuń