czwartek, 17 maja 2012

Blacksad i kobiety

Kiedy byłam ostatnio w Oslo, zatrzymałam się na kilka dni u moich znajomych, którzy mają wspaniałe mieszkanie na Grønland wypełnione książkami i komiksami. Skorzystałam z okazji, żeby poczytać antologię Best American Comics, malutki komiks Adriana Tomine o ślubie, travelogue Craiga Thompsona, Embroideries Marjane Satrapi i przede wszystkim tomiszcze wielkiego formatu pt. Blacksad.

Chyba każdy, kto interesuje się komiksem, słyszał o przygodach kociego detektywa w klimacie filmów noir. Trzem opowiadaniom zamieszczonym w amerykańskim wydaniu komiksu nie można zarzucić właściwie nic. Doskonale poprowadzona fabuła oraz mistrzowskie rysunki, które zdają się najlepszym przedstawieniem porady dla rysowników sugerującej, by każdą postać wyobrazić sobie jako zwierzę.




Nie zamierzam tu recenzować nienowego już i powszechnie uznanego komiksu. Chcę jednak powiedzieć o tym, co mnie najsilniej uderzyło. Historie detek­ty­wistyczne i kino noir to bardzo silne konwencje. To męskie opowieści, w których rola kobiet sprowadza się do pięknych ofiar i niebezpieznych femme fatale. Widać to doskonale w rysunku poszczególnych postaci. O ile istnieje pełen przekrój postaci męskich (koty, sowy, lisy, kozły, nosorożce, vide ilustracje wyżej), o tyle kobiet jest mało i występują głównie w odmianach kotki i suki. Ewentualnie szarej myszki.




Źródła ilustracji: Comics Alliance, Blacksad Gallery.

3 komentarze:

  1. W komiksie na pewno jest to najbardziej wyraziste, ale moje niewielkie doświadczenie z kryminałami noir wykazuje, że taki sposób przedstawiania kobiet (który uznaję za wyraz pewnych funkcji fabularnych) jest dla nich charakterystyczny. Więc to problem konwencji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ to właśnie napisałam :) „Historie detek­ty­wistyczne i kino noir to bardzo silne konwencje. To męskie opowieści…” a komiks jeszcze to uwydatnia. Co nie zmienia faktu, że jest coś głęboko nie w porządku z tym, że postaci męskie to pełnoprawni bohaterowie, a kobiety to „funkcje fabularne”.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jasne :). Wydaje mi się, że takie opowieści mają na celu zaspokojenie męskich fantazji, kobiety są czymś, co się zdobywa i są zredukowane do pewnych archetypów (najczęściej anielicy/diablicy).

    Tym niemniej wydaje mi się, że w literaturze kobiecej też to zjawisko występuje, tyle że z odwróconymi rolami (przychodzą mi do głowy książki Jane Austen i "Dziennik Bridget Jones"), być może więc jest to cecha wpisana w określone konwencje.

    OdpowiedzUsuń